W niedzielę drużyna Dafi Społem Kielce rozegrała spotkanie w ramach 25. Kolejki PlusLigi z Treflem Gdańsk. Zespół prowadzony przez Andreę Anastasiego, byłego selekcjonera polskiej kadry nie miał większych problemów z pokonaniem gości i odniósł pewne zwycięstwo.

W dwóch pierwszych setach gospodarze od początku do końca dyktowali warunki na boisku. Kielczanom grało się ciężko, ponieważ  siatkarze Trefla Gdańsk zagrywali bardzo mocno, odrzucając ich od siatki. - Na pewno wykorzystali atut własnej hali, bo grali bardzo dobrze w przyjęciu i lepiej zagrywali -  mówił po meczu Szymon Biniek. - Zespół z Gdańska zagrał bardzo konsekwentnie w każdym elemencie, od pierwszej do ostatniej piłki. Zagrywali bardzo dobrze, sprawiając nam mnóstwo problemów w przyjęciu. Z drugiej strony bardzo dobrze przyjmowali, co przekładało się na skuteczność w ataku, którą mieli w granicach 60%. Konsekwencja i koncentracja była z nimi od pierwszej do ostatniej piłki – dodał szkoleniowiec Dafi Społem, Dariusz Daszkiewicz.

Trzecia partia była najbardziej wyrównana ze wszystkich i kielczanie kilkukrotnie wychodzili na prowadzenie. W końcówce gospodarze zachowali więcej zimnej krwi, włączyli „piąty bieg” i rozstrzygnęli losy meczu na swoją korzyść. - My nie popełnialiśmy dzisiaj dużo błędów, zagraliśmy naprawdę niezłe spotkanie, natomiast dyspozycja Gdańska nie pozwoliła nam nic więcej ugrać – komentował Daszkiewicz.

Trefl Gdańsk pokonując drużynę ze stolicy województwa świętokrzyskiego zapisał na swoim koncie dziesiątą wygraną z rzędu. - Widać, ze mają bardzo dużą pewność siebie, to jest ich dziesiąta wygrana z rzędu. Są mocni mentalnie i potrafili nas złamać w ważnych momentach. Gdańsk pokazał, że jest w dużej formie i kontrolował to spotkanie od początku do końca, w każdym secie robili sobie przewagę i ją utrzymywali – ocenił kapitan zespołu z Kielc, Maciej Pawliński. - Nie ma co ukrywać, że Gdańsk po Pucharze Polski „odpalił” i trzymają tę formę. Grają bardzo dobrze na zagrywce, trzymają przyjęcie i radzą sobie świetnie na wysokich piłkach, nie robiąc przy tym dużo błędów – uzupełnił libero, Mateusz Czunkiewicz.

Z powodu urazu nadgarstka, w składzie na niedzielny mecz zabrakło Jakuba Szymańskiego. Na pozycji przyjmującego mogliśmy zatem oglądać nominalnego libero, Szymona Bińka, który pokazał się z dobrej strony. - Z powodu kontuzjowanego Kuby Szymańskiego Szymon Biniek zagrał dzisiaj na przyjęciu. Poradził sobie bardzo dobrze, przyjął dwie trudne piłki – mówił trener kielczan. - Zaczynałem karierę na tej pozycji, co nie znaczy, że cały czas chciałbym być przyjmującym.  Jednak wolę wchodzić na boisko i pomagać drużynie właśnie w ten sposób, niż w ogóle – dodał Szymon Biniek.

Zarówno dla rozgrywającego kielczan, Przemysława Stępnia jak i libero, Mateusza Czunkiewicza spotkanie w Gdańsku było sentymentalne, bowiem oboje mieli przyjemność reprezentowania barw tej drużyny. W czasie meczu jednak cała sympatia została poza boiskiem. - Kiedy już wychodzę na mecz, przekładam sentyment w to, żeby wygrać z byłą drużyną, pokazać się z dobrej strony i zrobić im „pod górkę” – podsumował Mateusz Czunkiewicz.