Nie tak wyobrażali sobie siatkarze Dafi Społem Kielce pożegnanie z PlusLigą. W ostatnim meczu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce przegrali z Jastrzębskim Węglem na terenie rywala. Mimo zaciętej walki w pierwszym secie, nie udało się wygrać tej partii. Dwie kolejne także padły łupem jastrzębian.

Na przyjęciu w meczu z Jastrzębskim Węglem mogliśmy oglądać nominalnego libero, Szymona Bińka. Jakub Wachnik dostał pozwolenie od prezesa i trenera Dafi Społem i wyjechał do Libanu, gdzie reprezentuje barwy Zahry w ostatnich ligowych meczach o mistrzostwo tego kraju. Wiadomość o nieobecności Kuby w niedzielnym meczu wypłynęła w sobotę. Jak jego absencja wpłynęła na zawodników Jastrzębskiego Węgla? - Nie przygotowywaliśmy się pod tego zawodnika. Mamy świadomość swojej siły. Mamy świadomość tego, że z takimi zespołami, szczególnie jak Kielce, które już spadły z ligi musimy wygrywać, jeżeli chcemy walczyć o wyższe cele w tym sezonie. Skupialiśmy się przede wszystkim na swojej grze, a przy analizie przeciwnika pominęliśmy tego zawodnika – powiedział Jakub Popiwczak, libero gospodarzy.

W Jastrzębiu nie było także Macieja Pawlińskiego, który przeszedł zabieg artroskopii kolana i powoli dochodzi do zdrowia. Kontuzjowany jest także Jakub Szymański, który oglądał spotkanie zza boiska.

Mimo braków kadrowych kieleccy zawodnicy nie położyli się przed drużyną z Jastrzębia i dzielnie odpierali ataki momentami pogubionych rywali. Siatkarzom Dafi Społem Kielce wystarczyło sił jedynie na pierwszą partię, w której przegrali tylko dwoma punktami. - Szkoda, że nie udało nam się wygrać w pierwszym secie. Chcieliśmy pożegnać się z przeciwnikami z Jastrzębia w dobrym stylu. Mimo braków kadrowych, jakie mieliśmy w tym meczu postawiliśmy na tyle trudne warunki, że do ostatniej chwili rywale musieli się martwić, żeby wygrać to spotkanie za trzy punkty. Graliśmy w nowym ustawieniu z Szymkiem na przyjęciu – mówił po meczu atakujący, Michał Superlak. - Nie jest łatwo w ataku, szczególnie, że w Jastrzębskim Węglu grają dobrzy blokujący. Nie takie było założenie, żebym grał na przyjęciu, ale musiałem szybko się adaptować do tej sytuacji. Niestety w ataku nie wyszło – dodał Szymon Biniek.

O klucz do zwycięstwa w tym meczu zapytaliśmy Wojciecha Sobalę, środkowego Jastrzębskiego Węgla: - o naszym zwycięstwie zadecydowała konsekwencja. Mimo tego, że pierwszy set nie wyszedł nam tak, jak tego chcieliśmy, w kolejnych byliśmy konsekwentni w swoich działaniach, cierpliwi i według mnie to na tym polu udało nam się wygrać. Kielczanie grali z drugim libero na przyjęciu, co było dla nas zaskoczeniem i utrudnieniem, bo bardzo dobrze kryli pole w przyjęciu i o dziwo, nominalny libero bardzo dobrze blokował. Kilka razy udało mu się zatrzymać nas tym elementem.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla by zagrać w play-offach musieli wygrać mecz z Dafi Społem Kielce za trzy punkty. Duża presja spowodowała, że w pierwszym secie w grę gospodarzy wkradła się nerwowość. - W pierwszym secie było widać, że stawka tego meczu jest bardzo duża i walczymy o wejście do szóstki. Każdy chciał jak najszybciej i jak najlepiej rozstrzygnąć to spotkanie, ale nie wychodziło to tak, jakbyśmy chcieli. Od drugiego seta nasza gra wyglądała dużo spokojniej – powiedział libero jastrzębian, Jakub Popiwczak.

Najbardziej wartościowym zawodnikiem meczu wybrany został Salvador Hidalgo Oliva. Kubańczyk z niemieckim paszportem popisał się aż czteroma asami serwisowym, zdobył 20 punktów i atakował z 52 procentową skutecznością. - Świetnie zagrywał zespół z Jastrzębia, Salvador Hidalgo Oliva miał serię takich ciężkich zagrywek, że trudno nam było wyprowadzić akcję – mówił Michał Superlak. - Salvador jak to zwykł robić w meczach w Jastrzębiu rozstrzygnął ten mecz prawie w pojedynkę, my tylko staraliśmy się delikatnie pomagać, a głównie nie przeszkadzać – dodał libero Jastrzębskiego Węgla, Jakub Popiwczak.

Dla siatkarzy Dafi Społem Kielce był to ostatni mecz w PlusLidze. Zakończyli sezon z czteroma zwycięstwami i dorobkiem 15 punktów w ligowej tabeli. Jak tegoroczne rozgrywki ocenia atakujący kieleckiej drużyny? - Uważam, że zarówno w moim wykonaniu jak i w wykonaniu całego zespołu jest duży niedosyt. Na pewno było nas stać na więcej. Porażki z rywalami, którzy byli obok nas w tabeli zadecydowały o tym, że nie udało nam się wywalczyć utrzymania w lidze. Nie pomogła nam nawet wygrana z Asseco Resovią Rzeszów, po której liczyliśmy, ze doda nam to takiego dodatkowego „kopa”. Niestety, potem przyszły mecze z rywalami z którymi mieliśmy wygrać i nie udźwignęliśmy presji – kończy Michał Superlak.