Nie tak wyobrażali sobie inaugurację w rozgrywkach 1. Ligi Mężczyzn siatkarze KPS-u Kielce. Podopieczni Mateusza Grabdy, po świetnych dwóch setach kolejne trzy przegrali. Tym samym, to Gwardia Wrocław cieszyła się ze zwycięstwa.

Pierwsze dwie partie mogły się podobać kibicom zgromadzonym w hali, ponieważ kielczanie grali koncertowo. Siatkarze ze świętokrzyskiego mieli wysoki procent w przyjęciu, dzięki czemu Piotr Adamski miał łatwe zadanie i rozgrywał piłki często na pojedynczym bloku. Zawodnicy KPS-u Kielce bardzo dobrze spisywali się także w polu zagrywki, odrzucając rywali od siatki. Dwa pierwsze sety zakończyły się wynikiem odpowiednio 25:23, 25:19.

Zabrakło nam w tym meczu takiego "siatkarskiego zęba" i doświadczenia - Piotr Adamski

Trzecia odsłona meczu była wyrównana do stanu 12:12, kiedy to wrocławianie zdobyli 2 punkty z rzędu blokiem. Nie pomógł czas wzięty przez trenera Grabdę, kielczanie wyraźnie się zacięli i nie mieli pomysłu jak wyjść z opresji. Rywale grali skutecznie i wykorzystywali każdy błąd KPS-u Kielce. Partia zakończyła się wynikiem 25:19 dla gości.

Czwarty set także był bardzo wyrównany. W drugiej części tej partii kielczanie objęli trzypunktowe prowadzenie (20:17), jednak nie zdołali utrzymać go do końca. Wrocławianie zachowali więcej zimnej krwi i zdołali doprowadzić do tie-breaka, w którym zagrali koncertowo, od początku oddalając się od gospodarzy na kilka oczek i kontrolując przebieg ostatniej odsłony do samego końca


KPS Kielce - KS Gwardia Wrocław 2:3 (25:23, 25:19, 19:25, 22:25, 8:15)


KPS Kielce: Adamski, Godlewski, Kosiba, Szymański, Starzec, Woźnica, Jaskuła (L) oraz Busch, Rećko, Pacholczak, Karakuła.


Po meczu powiedzieli:
Mateusz Grabda, szkoleniowiec KPS Kielce: Szkoda, bo mieliśmy naprawdę wspaniały wynik w postaci dwóch wygranych setów, wystarczyła nam jedna partia, żeby zwyciężyć. Drużyna z Wrocławia zaczęła mocniej zagrywać i myślę, że to był ich klucz do zwycięstwa. My nie radziliśmy sobie na wysokiej piłce, mieliśmy problem ze skończeniem ataku. Popełniliśmy sporo błędów, oddając piłkę przeciwnikom.

Piotr Adamski, kapitan KPS Kielce: Zabrakło nam w tym meczu takiego "siatkarskiego zęba" i doświadczenia, za szybko uwierzyliśmy, że już wygraliśmy. W momencie, kiedy przeciwnika wystarczyło tylko dobić, my podaliśmy im rękę. My zaczęliśmy słabiej zagrywać, oni lepiej przyjmować i mecz się odwrócił. Musimy wyciągnąć wnioski i od następnego spotkania o to doświadczenie być lepszymi.