W meczu II kolejki 1. Ligi Mężczyzn BBTS Bielsko-Biała pokonał KPS Kielce i dopisał trzy punkty do ligowej tabeli. Kielczanie dzielnie walczyli w trzech setach, w których różnica punktowa na koniec wynosiła maksymalnie trzy oczka. O drugiej partii należy jak najszybciej zapomnieć i wyciągnąć z niej wnioski. Podopieczni Mateusza Grabdy mieli szanse na doprowadzenia do tie-breaka, jednak rywale na to nie pozwolili i wygrali spotkanie w czterech odsłonach.

Pierwszą partię spotkania otworzył Michał Godlewski, skutecznie atakując z pierwszej strefy (3:1). Dalsza część seta to gra punkt za punkt, żadna z drużyn nie mogła odskoczyć na kilka oczek (5:5, 11:11). Po kilku skutecznych akcjach gospodarzy i błędach gości na tablicy wyników pojawił się wynik 17:13 i trener BBTS-u przerwał grę. Na boisku pojawił się Mikołaj Sawicki, który siał spustoszenie swoimi zagrywkami. Bielszczanie doprowadzili do remisu (23:23), a następnie wygrali tę partię z dwupunktową przewagą.

Drugi set rozpoczął się od mocnego uderzenia gości, którzy już na samym początku wypracowali sobie kilkupunktową przewagę (6:3, 8:4). Po kieleckiej stronie siatki pojawiło się mnóstwo błędów własnych i nieporozumień, przez co goście skutecznie powiększali dorobek punktowy (12:7, 16:7). Szkoleniowiec Mateusz Grabda próbował pobudzić swoich podopiecznych, wprowadził na boisko m.in. Sławomira Buscha, Mateusza Rećko, czy Piotra Adamskiego, jednak różnica punktowa była już zbyt duża i bielszczanie zapisali na swoim koncie kolejną partię.

Od początku trzeciej odsłony na boisku po stronie kielczan obserwowaliśmy kapitana, Piotra Adamskiego, który pomimo ciężkiego przeziębienia postanowił pomóc drużynie. Wyrównana walka toczyła się do stanu 8:8. W polu serwisowym pojawił się kapitan KPS-u Kielce, który odrzucił rywali od siatki.  Skutecznie na środku siatki spisywał się Adam Woźnica, który trzykrotnie zablokował rywali i skończył piłkę przechodzącą. Bielszczanie nie dawali za wygraną, zaczęli świetnie zagrywać, grali dobrze w kontrataku i zniwelowali straty do stanu 22:20. Na szczęście w końcówce ostatnie słowo należało do Jakuba Szymańskiego, który zakończył tę partię mocnym atakiem z lewego skrzydła.

Czwarta i jak się później okazało ostatnia odsłona meczu rozpoczęła się od wyrównanej gry po obu stronach siatki (5:5, 7:7). BBTS wyszedł na trzypunktową przewagę 10:7 i 14:11, chwilę później na tablicy wyników był już remis 15:15. Walka toczyła się punkt za punkt do samego końca tej partii. Mecz zakończył się kontrowersyjną decyzją drugiej sędziny, która odgwizdała błąd dotknięcia siatki Sławomirowi Buschowi, a sędzia pierwsza przychyliła się do tej decyzji.

KPS Kielce – BBTS Bielsko-Biała 1:3 (23:25, 11:25, 25:22, 26:28)

KPS Kielce: Karakuła, Godlewski, Kosiba, Szymański, Starzec, Woźnica, Jaskuła (L) oraz Adamski, Rećko, Busch, Pacholczak.

Po meczu powiedzieli

Mateusz Grabda, szkoleniowiec KPS-u Kielce: Cała drużyna czeka, cały sztab czeka, można powiedzieć, że całe Kielce czekają na to zwycięstwo. Bardzo bym chciał, żeby wygrana przyszła jak najszybciej, żebyśmy poczuli się trochę pewniej, bo gramy dobrze, ale gra faluje. To czego zabrakło w dzisiejszym spotkaniu, to po raz drugi zagraliśmy słabiej zagrywką. Oddaliśmy osiemnaście punktów przeciwnikowi, zdobywając jedynie dwa. Mamy ogromny potencjał w tym elemencie, a nie potrafimy go jeszcze wykorzystać. Wyciągając plusy z tego meczu, chłopaki pokazali charakter – po dwóch przegranych setach potrafili się podnieść, nie położyli się na boisku w trzecim secie i nie pozwolili na to, żeby rywale nas rozstrzelali. W czwartej partii końcówka była po stronie Bielska, nam przydarzyły się błędy. Tak naprawdę, mówiąc metaforycznie byliśmy już jedna nogą w niebie, a skończyliśmy po raz drugi w piekle.

Kamil Kosiba, przyjmujący KPS-u Kielce: Moim zdaniem popełniliśmy za dużo błędów w kluczowych momentach. Przegraliśmy pierwszego seta pomimo tego, ze wyraźnie w nim prowadziliśmy, po czym wychodzimy w drugiej partii, a w głowach mamy jeszcze przegranego poprzedniego seta. Nie potrafiliśmy odrzucić drużyny z Bielska od siatki, oni dobrze zagrywali, odrzucili nas, stawiali punktowe bloki. Na tym poziomie nie może się zdarzyć tak, że wchodzimy i psujemy cztery zagrywki z rzędu, bo siatkówka jest taką grą, że tego nie wybacza. Przeciwnik pokazał dzisiaj, że podając im rękę, potrafili to wykorzystać, dokończyli tego seta i wygrali cały mecz.

Adam Woźnica, środkowy KPS-u Kielce: Zabrakło nam szczęścia w czwartym secie i chłodnej głowy w kluczowych momentach. Mnie także zabrakło chłodnej głowy, męczyłem się w ataku, ale starałem się nadrobić to innymi elementami. Przez ostatnie trzy dni męczę się z ogromnym bólem barku, ale zagryzłem zęby, zaryzykowałem swoim zdrowiem i postanowiłem wystąpić w tym spotkaniu dla dobra naszej drużyny. Myślę, że jak już wszyscy będziemy zdrowi, to będziemy wygrywać mecz za meczem. Naszym atutem jest młodość i determinacja.