Podopieczni Mateusza Grabdy w miniony czwartek w ramach 5. kolejki rozgrywek 1.Ligi zmierzyli się na wyjeździe z drużyną Krispol Wrześni. Mimo wyrównanej gry, kielczanie wrócili bez zdobyczy punktowej.

Od początku spotkania kielecki zespół wyszedł mocno zmotywowany. Mimo początkowych błędów i trzypunktowego prowadzenia gospodarzy, młodzi siatkarze Grabdy szybko zdołali poprawić swoją grę i doprowadzić do remisu poprzez dobrą dyspozycję w bloku (13:13). Problemy Krispolu z przyjęciem zagrywki Maksymiliana Starca pozwoliły kielczanom osiągnąć przewagę (14:19), by następnie powiększyć ją skutecznymi kontratakami. Na nic zdały się brane przerwy przez szkoleniowca Wrześni, gdyż z każdą piłką pewność ataku siatkarzy KPS-u rosła. Kielczanie nie dali wyszarpać sobie zwycięstwa dość pewnie wygrywając pierwszą odsłonę (17:25).

Druga partia rozpoczęła się od kilku dobrych ataków kielczan, co pozwoliło im osiągnąć prowadzenie (5:7), podopieczni Kardasa wciąż mieli problemy z przyjęciem zagrywki (10:12), dopiero pomyłka przyjmującego KPS-u sprawiła, że na tablicy pojawił się remis (12:12). Gra była dosyć zacięta do czasu, gdy błędy zaczęli popełniać kielczanie, co pozwoliło gospodarzom osiągnąć trzypunktową przewagę (20:17). O przerwę poprosił trener Mateusz Grabda, lecz niewiele ona pomogła. Siatkarze Wrześni wypracowali sobie serię piłek setowych i doprowadzili do remisu w meczu wygrywając partię do 21 (25:21).

Trzecia partia okazała się najbardziej zacięta. Początek należał do Krispolu (8:5), aczkolwiek kielczanie nieustannie gonili (10:10). Od tego momentu żaden zespół nie chciał odpuścić. Na tablicy wyniku co chwilę pojawiał się remis (14:14). Co prawda gospodarze odskoczyli na kilka punktów (20:17), aczkolwiek nie potrafili na dłużej utrzymać przewagi - grali falami, co skutecznie wykorzystywali siatkarze z Kielc (21:21). Dopiero końcówka seta grana na przewagi wyłoniła zwycięzcę, więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, co pozwoliło im objąć prowadzenie w meczu.

Ostatnia odsłona należała już do Krispolu. Choć kielczanie początkowo gonili wynik, doprowadzając kolejny raz do remisu (7:7), to sił wystarczyło im do połowy partii. Mocne zagrywki siatkarzy Kardasa dały im prowadzenie trzema oczkami, co skłoniło szkoleniowca kieleckich graczy do zmiany przyjmujących. Na boisku pojawił się Kosiba. Mimo to drużyna Wrześni grała coraz pewniej, skuteczne ataki oraz błędy przeciwników pozwoliły kolejny raz powiększyć przewagę (18:13). Kielczanie tak jak w poprzednich partiach starali się gonić wynik, lecz tym razem Krispol Września skutecznie bez większych przestojów zdołała wygrać czwartą partię i tym samym całe spotkanie (25:19). 

Trener Mateusza Grabda nie krył niezadowolenia. Według szkoleniowca jego drużyna popełniła za dużo błędów, szczególnie w zagrywce. Jak twierdzi mimo drzemiącego potencjału, jego siatkarze na ten moment nie potrafią przełożyć gry z treningów na ligowe spotkanie. - Naszym mankamentem wciąż jest zagrywka. Choć chłopcy mają wielki potencjał, potrafią bardzo dobrze i mocno zagrywać, to niestety gdzieś w meczach się to nam nie przekłada.  Nie byłbym zły, gdybyśmy tego potencjału nie mieli, na chwilę obecną nie wykorzystujemy tego, wręcz przeciwnie oddajemy przeciwnikom bezpośrednie punkty. Mamy problem mentalny z tym elementem - podejmujemy ryzyko, wtedy gdy powinniśmy uszanować piłkę, a nie podejmujemy ryzyka, kiedy powinniśmy je podjąć.

Jedynym rozwiązaniem jest nieustanna praca nad tym elementem, lecz bez dobrego mentalnego podejścia zawodników niewiele się zmieni. - Na pewno będziemy nad tym pracować, choć chłopcy muszą przede wszystkim sami sobie odblokować pewne sfery w głowie.

Mimo to szkoleniowiec kielczan jest pełen optymizmu, wierzy bowiem, że w momencie wzmożonej pracy nad sportową psychiką jego zespół będzie potrafił podjąć wyrównaną walkę z każdym przeciwnikiem. - Jeżeli uda nam się popracować nad psychiką, to myślę że będziemy grać już bardzo dobrze, to tu jest największy problem. Gdy punkty, które oddajemy przeciwnikowi nie będą nas podłamywać, to myślę, że możemy wygrać z każdym.

 

~ Monika Sokołowska