Kieleccy siatkarze w minioną sobotę rozegrali spotkanie w ramach szóstej kolejki 1. Ligi mężczyzn. Po raz pierwszy wygrali przed własną publicznością i dopisali trzy cenne punkty do ligowej tabeli.

Mecz rozpoczął się od zagrywki gospodarzy i punktowego ataku Michała Godlewskiego. Kielczanie szybko objęli prowadzenie, grali skutecznie w polu serwisowym, odrzucając przeciwników od siatki (4:1). Rywale nie zamierzali się poddawać i gonili wynik (6:4). Po nieudanym ataku z pipe’a Sławka Buscha na tablicy wyników pojawił się remis (7:7). Dalsza część seta to gra punkt za punkt, żadna z drużyn nie mogła objąć prowadzenia (12:12, 16:16). W zaciętej końcówce wojnę nerwów wytrzymali kielczanie. Przewagę uzyskali dzięki potężnemu atakowi Jakuba Szymańskiego z prawego skrzydła, a zwycięstwo w pierwszym secie zapewnił potrójny blok na Adamie Smolarczyku (26:24).

Podenerwowani porażką w poprzednim secie krakowianie mocno weszli w drugą partię blokując Michała Godlewskiego, a następnie popisując się asem serwisowym (0:2). Rywale bardzo mocno zagrywali, utrudniając dokładne przyjęcie gospodarzom (2:6). Kielczanie popełniali mnóstwo błędów własnych (4:8), ale po chwili zaczęli odrabiać straty (7:9, 8:10). Przyjezdni wciąż prezentowali lepszą grę i nie pozwolili kieleckim siatkarzom na wyrównanie wyniku (10:14, 12:16). Nie pomogła także podwójna zmiana po stronie gospodarzy, skutecznie grał Adam Smolarczyk (15:21). Drugą partię atakiem w aut zakończył Mateusz Rećko (17:25).

Trzeci set od początku zwiastował emocje. Żaden z zespołów nie mógł osiągnąć przewagi, gra po obu stronach siatki była bardzo zacięta i wyrównana (4:4, 8:8). W kieleckiej ekipie świetnymi atakami popisywali się na zmianę Jakub Szymański i Sławek Busch, a wtórowali im środkowi, Adam Woźnica i Maks Starzec. Walka punkt za punkt toczyła się do stanu 16:16, kiedy to Sławek Busch zdobył oczko mocno atakując z szóstej strefy, a następnie goście nie przyjęli zagrywki Jakuba Szymańskiego (18:16). Gospodarze utrzymywali dwupunktową przewagę (22:20). As serwisowy Maksymiliana Starca zmusił trenera krakowian do wzięcia czasu. Po przerwie akademicy zdobyli dwa punkty (23:22) i tym razem grę przerwał szkoleniowiec kielczan. Sytuacyjną piłkę z szóstej strefy skończył Sławek Busch, a ostatnie oczko podopieczni Mateusza Grabdy zdobyli udanie blokując Mateusza Błasiaka (25:22).

Czwarty, i jak się później okazało ostatni set tego pojedynku lepiej rozpoczęli goście, którzy po mocnej zagrywce Daniela Gąsiora objęli prowadzenie (3:6). Kielczanie nieustannie gonili rywali, którzy po chwili swoimi błędami pozwolili gospodarzom na objęcie prowadzenia (10:9). Od tego momentu gra po stronie krakowian zacięła się, co bezlitośnie wykorzystali podopieczni Mateusza Grabdy, powiększając swoją przewagę (16:12, 19:13). Kielczanie grali skutecznie, poszli za ciosem i bez większych przestojów wygrali czwartą partię (25:17) i tym samym całe spotkanie 3:1.

KPS Kielce - KS AGH Kraków 3:1 (26:24, 17:25, 25:22, 25:16)

 KPS Kielce: Adamski, Godlewski, Szymański, Busch, Woźnica, Satrzec, Jaskuła (L) oraz Pacholczak, Kosiba, Karakuła, Rećko

Po meczu powiedzieli

Chłopaki zobaczyli, że nie trzeba być bohaterem na zagrywce, żeby wygrać spotkanie - Mateusz Grabda

Mateusz Grabda, szkoleniowiec KPS-u Kielce: Bardzo się cieszę ze zwycięstwa i gratuluję chłopakom, bo zagrali kapitalne spotkanie. Mała ilość błędów własnych spowodowała, że zwyciężyliśmy i jestem przekonany, że jeśli dalej będziemy dążyć do tego, by popełniać jak najmniej błędów w każdym secie, to będziemy bić się z najlepszymi zespołami w lidze i z nimi wygrywać.  Nasza gra wyglądała bardzo dobrze, mieliśmy 55% skuteczności w ataku i 51% w przyjęciu zagrywki. Oczywiście zwracam uwagę na wspaniały charakter chłopaków, Piotrek Adamski poprowadził drużynę do zwycięstwa. Pokazaliśmy się z dobrej strony w końcówkach, które zawsze nam uciekały, a dzisiaj to my byliśmy lepsi. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty w ostatnim tygodniu treningów. Cały sztab mocno pracuje na to, żeby drużyna zaczęła wygrywać.

Chłopaki zobaczyli, że nie trzeba być bohaterem na zagrywce, żeby wygrać spotkanie. Dzisiaj Kuba Szymański wykonał 22 zagrywki, z czego popełnił tylko trzy błędy i zdobył dwa asy, dzięki czemu wyszedł niemalże na zero.

Jakub Szymański, przyjmujący KPS-u Kielce: Zmieniłem zagrywkę bardziej na potrzeby drużyny, ponieważ dużo ich psuliśmy, a wiadomo, że zagrywkę flotem można wprowadzić trochę bezpieczniejszą, ale równie trudną. Popełniłem dużo niej błędów niż zazwyczaj i jestem z tego zadowolony, na pewno będę ją urozmaicał.

Myślę, że z tygodnia na tydzień będziemy lepiej wyglądać jeśli chodzi o zgranie, ten tydzień bardzo dobrze przepracowaliśmy i mam nadzieję, że kolejne spotkania będą tak dobre jak to dzisiejsze w naszym wykonaniu.

Bałem się, że po spadku z PlusLigi kibiców będzie bardzo mało, ale naprawdę cieszę się z frekwencji na meczach.

Sławomir Busch, przyjmujący KPS-u Kielce: Nie byliśmy faworytem przed tym spotkaniem. Ciężko nam było zmobilizować się do tego meczu po serii porażek. Wiadomo, to gdzieś siedzi z tyłu w głowach, a chcemy wygrywać, zdobywać punkty. W tym meczu się odblokowaliśmy i myślę, że to będzie perspektywiczne na przyszłość.

Ostatni tydzień bardzo dobrze przepracowaliśmy i to także było kluczem do sukcesu w dzisiejszym meczu. Każdy z nas bardzo dobrze czuł się fizycznie i miał dobre czucie piłki. Dzisiaj naprawdę było czuć chemię na boisku, czuliśmy tę więź między sobą. Patrzyliśmy sobie w oczy po każdej akcji i zdobytym punkcie, nie przejmowaliśmy się porażkami i błędami, które nam się przydarzały. Takie zwycięstwa naprawdę cieszą.

Zdecydowaliśmy się na floata w tym meczu i jak widać przyniosło to efekt. Może w przyszłości będziemy zaczynać mecze od zagrywek typu float. Mamy potencjał w mocnej zagrywce z wyskoku, ale czasami popełniamy za dużo błędów. Wydaje mi się, że jak jest dobry moment, to można zagrywać z góry, natomiast jeżeli nie czujemy się dobrze danego dnia w tym elemencie, to gramy floatem i zdobywamy punkty.

Kibice byli dziś naszym siódmym zawodnikiem na boisku. Było czuć fajną atmosferę w hali. Hala nie jest duża, a wydaje mi się, że kibiców było sporo, dotychczas najwięcej. Byli zaangażowani w mecz, kibicowali nam i bardzo się cieszymy z tego, ze są z nami, bo gramy też dla nich.