Podopieczni Mateusza Grabdy odnieśli porażkę na terenie rywala - w trzech setach przegrali z MKS-em Ślepsk Suwałki. W tym meczu zawiodło wszystko, począwszy od zagrywki, przez przyjęcie, atak, blok i... atmosferę na boisku. 

Premierowa odsłona tego starcia była wyrównana do stanu 16:16. Potem suwałczanie zdobyli kilka punktów z rzędu i kielczanie nie zdołali już odwrócić losów tego seta. Na drugą partię goście wyszli podłamani przegraną i nie wychodziło im kompletnie nic. Nie pomogły także zmiany - za Kamila Kosibę wszedł Jakub Szymański, a Maksymiliana Starca zmienił Marcin Bachmatiuk. Gospodarze grali skutecznie w każdym elemencie i rozbili przyjezdnych do 13. Trzeci set przyniósł najwięcej emocji kibicom zgromadzonym w hali Ośrodka Sportu i Rekreacji w Suwałkach. Na boisku po kieleckiej stronie pojawił się Michał Godlewski i Grzegorz Kowalczyk, którzy swoją dobrą grą próbowali podnieść morale zespołu. Świetnie w polu serwisowym grał Piotr Adamski, który zdobył kilka punktów z rzędu dzięki zagrywce. W końcówce kielczanie prowadzili 23:21, jednak doświadczeni rywale doprowadzili do remisu. Błąd w przyjęciu i późniejsze dotknięcie siatki przez kapitana kieleckiej ekipy zakończyły spotkanie.

Przeszliśmy obok meczu. Takie rzeczy są karygodne i nie powinny nam się przytrafiać - Piotr Adamski

Mocno rozżalony sobotnią porażką był rozgrywający Buskowianki Kielce, Piotr Adamski: Chyba pozostaliśmy myślami dość mocno przeciętnym w hotelu i zagraliśmy fatalnie. Jedyne co nam pozostało, to cytować jakieś najgłupsze wypowiedzi polskich piłkarzy o tym, że chcielibyśmy ten mecz zagrać jeszcze raz. Dobrze graliśmy do połowy pierwszego seta. Poza tym fragmentem zawiodło nas wszystko, przez przyjęcie, atak, blok czy zagrywkę. Drużyna z Suwałk nie musiała zrobić dzisiaj kompletnie nic, żeby nas pokonać. Dostarczyliśmy im komplet punktów, nie wygraliśmy nawet seta. Takie mecze nie mogą zdarzać się pierwszoligowej drużynie. Po takim spotkaniu trzeba zastanowić się, czy jesteśmy gotowi na grę w 1. Lidze, czy też nie – ocenił kapitan.

W ostatniej odsłonie meczu na boisku pojawił się drugi libero, Grzegorz Kowalczyk, który swoją postawą chciał pobudzić kolegów z drużyny: - Starałem się jak najbardziej podbudować atmosferę na boisku, bo spuściliśmy głowy w dół i każdy rozchodził się w swoją stronę, czego osobiście bardzo nie lubię. Myślę, że w tym trzecim secie wystarczyłoby nam dobrej atmosfery, trochę chłodnej głowy i w tej jednej, najważniejszej piłce odwagi w ataku, czego niestety nam zabrakło – powiedział libero.

Kielczanie mieli swoje szanse w trzecim secie, jednak nie wykorzystali swojej przewagi i dali się dogonić gospodarzom z Suwałk: - Wchodzi na zagrywkę atakujący drużyny przeciwnej, dostarcza nam trzy piłki, a my nie możemy skończyć żadnej z nich. Przyjmujemy na drugą stronę, następnie rywale podbijają, kończą kontrę. My mamy cztery ataki i żadnego nie skończyliśmy. Na koniec jeszcze nas blokują. Grając tak jak w Suwałkach, nie wygramy z nikim. Zagraliśmy fatalnie. Przeszliśmy obok meczu - takie rzeczy są karygodne i nie powinny nam się przytrafiać – zakończył Piotr Adamski.

MKS Ślepsk Suwałki - Buskowianka Kielce 3:0 (25:19, 25:13, 25:23)

MVP: Wojciech Winnik

Buskowianka Kielce: Adamski, Rećko, Busch, Kosiba, Starzec, Woźnica, Jaskuła (L) oraz Godlewski, Szymański, Pacholczak, Bachmatiuk, Duda, Kowalczyk (L)